Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Biznes małych ludzi

JkbWca
Na podprzasnyskich drogach dzieci sprzedają grzyby, na wysypiskach śmieci zbierają puszki. Zarabiają pieniądze, ale nie kupują za nie zabawek.

Droga do biznesu grzybowego nie jest prosta ani łatwa. Aby uzbierać koszyk grzybów dzieci-zbieracze wstają o piątej rano. Przed spieniężeniem zebranych grzybów muszą "zaliczyć" kilka godzin lekcji szkolnych. Na naukę w domu przeważnie nie ma czasu. Każdego dnia do późnych godzin nocnych, na poboczach dróg oferują na sprzedaż zebrany towar. Bardziej pilni uczniowie właśnie tu próbują odrabiać lekcje.
Weronika, uczennica piątej klasy szkoły podstawowej, sprzedaje grzyby przy drodze Przasnysz-Chorzele.
- To ciężka robota i nie każdego dnia udaje się zapełnić koszyk grzybami, pomimo wielu godzin spędzonych w lesie, gdzie teraz jest mało przyjemnie ze względu na szarugi jesienne. Dziewczyna opowiada, że w wakacje zbieranie szło jej dużo lepiej.
- Wprawdzie jagody trzeba było zbierać na klęczkach już od czwartej rano, lecz łatwiej je było sprzedać. Kupowali także obcokrajowcy jadący tędy na wakacje. Przy dobrym dniu można było zarobić nawet 50 zł - wspomina z rozrzewnieniem.
Adrian chodzi do szóstej klasy, codziennie spędza po kilka godzin przy drodze. Koszyki z grzybami ustawia przy przydrożnym rowie.
- Nie zawsze udaje mi się je sprzedać. Jeśli jednak zarobię parę groszy, to nie wydaję ich na jakieś głupoty czy narkotyki, ale oddaję mamie na życie. Jest to nasze jedyne źródło utrzymania. Pieniędzy z grzybów musi wystarczyć także na zimę, a i jeszcze wszystkich książek do nauki nie mam - mówi Adrian.
Robert szuka na podprzasnyskim wysypisku śmieci puszek aluminiowych, złomu i innego towaru dającego się sprzedać w skupie surowców wtórnych. Robert, który wraz z ojcem poszukuje "skarbów do przetrwania", twierdzi, że nie przeszkadza mu nawet straszliwy fetor na wysypisku. - Dzięki nurkowaniu w śmieciach nie chodzę głodny spać - zapewnia.

*

Trudno obliczyć, ilu młodych ludzi w Polsce i Przasnyszu bieda zmusza do codziennej ciężkiej, nierzadko niebezpiecznej pracy po to, by ratować budżet domowy i zarobić nędzne grosze na kiepskie jedzenie. Praca z pewnością ma ogromne walory wychowawcze. W bogatych krajach rozwiniętych młodzież pracuje, by nauczyć się odpowiedzialności, kupować przedmioty zbytku itp. Ale jest to godziwa praca za godziwe wynagrodzenie i nie odbywa się kosztem zdrowia, szkoły czy godności ludzkiej. U nas na razie jest zupełnie inaczej. Pozostaje mieć nadzieję, że młodzi zbieracze grzybów i puszek zarobią dość pieniędzy, aby najedzeni i w ogrzanych domach przeżyli do następnego sezonu grzybiarskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki