Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Bezduszny właściciel(?)

jaz
Czytelniczka poinformowała nas o psie pilnującym posesji na ulicy Makowskiej. Jej zdaniem jest on zaniedbywany przez właściciela. Sprawdziliśmy to.

Blisko budynku Strefy Otwartej na ulicy Makowskiej stoi dom. Z zewnątrz można wnioskować, że jego budowa dobiega już końca. Za bramą waruje duży pies. Byliśmy pod posesją dwukrotnie, ale nikogo poza psem na niej nie było. Czytelniczka sugeruje, że właściciel zapomniał o tym, że ma psa. Ten nie wygląda na zabiedzonego. Widać, że zmienia już sierść i przydałoby mu się solidne szczotkowanie. Z ulicy niczego więcej ustalić nie można. Sąsiadka zagadnięta o psa, odpowiedziała nam, że właściciel codziennie do niego przyjeżdża, a z tyłu za budynkiem jest buda. Udało nam się skontaktować z właścicielem budynku i psa Dariuszem Barłożkiem. Powiedział nam, że pies rasy kaukaz pilnuje budynku od ponad dwóch lat. Wcześniej był jeszcze jeden, ale zniknął w tajemniczych okolicznościach. - Podejrzewam, że ktoś musiał uśpić psy i jednego zabrał - powiedział nam właściciel. Dariusz Barłożek przyznał, że wcześniej miał na terenie budowy bardzo dużo włamań. Złodzieje kradli zamontowane instalacje, materiały budowlane, wybijali szyby. Od kiedy jest pies, kradzieże ustały. Piotr Jaworski z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Warszawie powiedział nam, że sytuacje, w których zachodzi podejrzenie o zaniedbywanie zwierząt najlepiej zgłaszać na policję, która zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt powinna zbadać, czy pies jest zaniedbywany. - Najlepiej, żeby policjanci udali się we wskazane miejsce wraz z powiatowym lekarzem weterynarii, który będzie mógł ocenić faktyczny stan psa. W Towarzystwie dowiedzieliśmy się, że o zaniedbywaniu psa można mówić wówczas, gdy nie ma on budy lub jest na zbyt krótkim łańcuchu. Pies musi też mieć stały dostęp do miski z czystą wodą. Każde zwierzę powinno mieć też prowadzoną książeczkę zdrowia i być poddawane szczepieniom. Z ulicy nie widać, by pies miał budę i miskę z czystą wodą. Jednak na tyłach posesji są dwie budy, z których może korzystać biegający po posesji czworonóg. Według zapewnień właściciela ma też dostęp do dwóch wiader z czystą wodą. - Gdy sam nie mogę zawieźć psu jedzenia, to jedzie mój pracownik. Prowadzę restaurację, więc z zaopatrzeniem w żywność dla psa nie mam problemów - wyjaśnia Dariusz Barłożek. Czytelniczka, która powiadomiła nas o losie psa, ma nadzieję, że po naszej publikacji właściciel przypomni sobie o czworonogu. - Pamiętam bardzo dobrze o nim, wiele psów w Przasnyszu chciałoby mieć takie warunki, jakie ma mój, a jeśli ktoś się martwi moim psem, to zapewne złodzieje - wyjaśnia właściciel.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki