Będzie bezpieczniej: wielbarska grupa przestępcza rozbita

red.
sxc.hu
Policjanci z Przasnysza pomogli rozbić trzon wielbarskiej grupy przestępczej.

Pod koniec września policji udało się rozbić trzon wielbarskiej grupy przestępczej. Stało się to możliwe dzięki współpracy komend z Przasnysza, Mławy, Żuromina Ciechnowa, Płońska oraz wydziału kryminalnego komendy wojewódzkiej. Przestępcy  działali na terenie północnego Mazowsza oraz Warmii i Mazur. Był to kolejny cios w organizację, której członkowie trafili za kratki w 2006 roku. Środowiska przestępcze mają jednak tendencję do odradzania się. Członkowie grupy opuścili zakłady karne i wrócili do złodziejskiego rzemiosła. Zasięg ich działania obejmował także powiat przasnyski.

Spece w złodziejskim fachu

- To prości, ale brutalni bandyci, z pewnością nie można ich nazwać przestępcami w białych rękawiczkach. Walka z nimi nie jest łatwa, ponieważ są specami w złodziejskim fachu - mówi komendant KPP w Przasnyszu, Tomasz Łysiak. Nie bez wpływu pozostaje to, że niektórzy z nich mają wieloletnie doświadczenie i bujną przeszłość. Bywają nieobliczalni. - Głównym profilem ich działalności są włamania do sklepów, remiz, posesji prywatnych. Podczas pojedynczego skoku grupa potrafi dokonać zaboru mienia na kwotę ok. 15 tys. zł. Tych skoków może być kilkadziesiąt. Później skradzione towary wprowadzają do nielegalnego obrotu. Dawniej grupa wielbarska trudniła się kradzieżami samochodów, napadami i włamaniami do sklepów. Kradli auta warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Teraz się to się zmieniło. Gang dalej kradnie samochody, ale warte 10-15 tysięcy, z dużymi bagażnikami, służące do szybkiego przemieszczania się pomiędzy sklepami - mówi Tomasz Łysiak. I dodaje: - Przestępcy dzielą się strefami wpływów, każda część województwa dzielona jest na obszary zainteresowań mniejszych lub większych grup. Organizacje z południa województwa nie zapuszczają się na północ, i na odwrót. - Przasnysz pozostaje bezpiecznym miastem, bo przed laty nie pozwoliliśmy na powstanie zalążków grup zorganizowanych. Pod koniec lat 90. i na początku nowego wieku były takie zakusy. Jeśli grupa się zawiąże, stanowi ogromny problem. Nawet, jeśli policja i służby zlikwidują jej trzon, prędzej lub później może dojść do jego odrodzenia się. W obrębie Przasnysza, taka grupa nigdy nie powstała, ale w Ostrołęce i Wyszkowie funkcjonowały groźne, zorganizowane grupy przestępcze. Przasnysz pozostawał jedynie obszarem działania grup przyjezdnych, których członkowie przybywali do nas okazjonalnie - mówi komendant.


„Pitbull” dobrzeto pokazał

Niedawno, w wyniku szeroko zakrojonych działań policjantów z terenu Mazowsza grupa została częściowo rozbita. Działała na terenie kilku powiatów północnego Mazowsza i Mazur. W nocy z 22/23 i 23 września został zatrzymany trzon grupy.

- W konsekwencji zatrzymań, przestępstwa na terenie powiatu przasnyskiego natychmiast ustały. Wcześniej mieliśmy do czynienia z włamaniami w Chorzelach do Orlenu, do sklepu w Zielonej.  Policjanci prowadzili czynności, które miały ustalić miejsca kradzieży, bo nie każde włamanie można tej grupie przypisać. Zatrzymaliśmy przestępców, odizolowaliśmy i wystawiliśmy kolejne listy gończe. Na terenie naszego powiatu zapanował spokój - przekonuje szef przasnyskiej policji. - Ujęcie członków gangu z Wielbarka toczyło się przy udziale przasnyskiej komendy. Gang ten od lat jest naszym głównym przeciwnikiem. Mimo, że jej członkowie pochodzą z Wielbarka i Szczytna, każda jednostka policji zajmowała się tym problemem na swoim terenie. Oczywiście wymieniamy między sobą informacje, ale nie możemy się oglądać na to, jakie działania prowadzi Szczytno czy Działdowo, bo oni mają swoje problemy, a my swoje. Po zatrzymaniu działającej na terenie kilku powiatów grupy, dalsza praca należy do prokuratury, która już teraz bez zbędnej presji, będzie mogła prowadzić postępowania -  tłumaczy. I dodaje: - W mojej ocenie skuteczniejsze jest karanie sprawców za poszczególne przestępstwa niż kumulowanie ich w ramach jednego postępowania. Kara dla sprawcy powinna być szybka i nieuchronna. Jeśli sąd ma do dyspozycji 60 tomów akt, w przypadku np. zmiany składu sędziowskiego, pojawi się problem ponownego przeanalizowania akt i szczegółowego zapoznania ze sprawami - twierdzi komendant. - Z naszej praktyki wynika, że lepiej atakować grupę przestępczą na mniejszych obszarach, małymi fragmentami - za jedno włamanie, jedną kradzież. Potem mamy po kilka wyroków, które można kumulować. Dobrze ukazuje to film „Pitbull”. Lepiej karać za wiele drobnych spraw, niż zrobić z tego masówkę, przez którą żaden sąd się nie przebije, bo będzie miał kłopot z zapoznaniem się z ogromem materiałów i udowodnienia np. udziału w zorganizowanej grupie. Jeśli członkowie grupy przestępczej zostaną przyłapani na gorącym, choćby drobnym, uczynku, nie mają jak wybronić się z niego, co prowadzi do wydania skazującego wyroku. Natomiast kierowanie grupą przestępczą jest bardzo trudne do udowodnienia. Sędziowie i prokuratorzy mają do czynienia z najlepszymi adwokatami broniącymi oskarżonych, którzy tylko czekają na najdrobniejsze potknięcia ze strony wymiaru sprawiedliwości. W takiej sytuacji istnieje duże ryzyko np. umorzenia sprawy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie