Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Bara, bara, bara...

Ewa Pyśk
Zespół Boys był gwiazdą Festiwalu Piosenki Tanecznej w Długosiodle
Zespół Boys był gwiazdą Festiwalu Piosenki Tanecznej w Długosiodle Fot. E. Pyśk
Jedni twierdzą, że muzyka z gatunku disco polo jest łatwa i lekka, dlatego ma w Polsce tak wielu zwolenników.

Zespół Boys był gwiazdą Festiwalu Piosenki Tanecznej w Długosiodle
(fot. Fot. E. Pyśk)

Dla innych to zupełny kicz. Jak widać jednak tych, którzy taki rodzaj muzyki lubią, nie brakuje. Na przegląd discopolowych zespołów do Długosiodła ściągnęły tłumy. Mało kto jednak otwarcie przyznawał się, że taką muzykę lubi, najczęściej ludzie twierdzili, że na koncert przyjechali jedynie z ciekawości.
- Z disco polo to jest tak: ludzie tej muzyki słuchają, ale niewielu jawnie - twierdzi Marcin Miler, lider zespołu "Boys", gwiazdy tego gatunku. - Dalej jest tak, że słuchać disco polo jest wstyd, bo to kawałki dla tych gorszych. Ludzie się wstydzą, a na koncerty ściągają tłumy. Mało tego, płyty z taką muzyką cały czas sprzedają się i to całkiem dobrze, a to znaczy, że chcemy słuchać disco polo.
Wcale też, zdaniem liderów zespołów, których można było posłuchać w Długosiodle, nie jest tak, że disco polo to muzyka dla ludzi ze wsi.
- I z dużych miast, i z mniejszych miejscowości nas słuchają - chwalili nam się wykonawcy.

Gdzie wlazł kotek?

W zeszłą sobotę, 18 września, do Długosiodła zjechały gwiazdy disco polo. Przed olbrzymią publicznością (według wstępnych szacunków na stadion, gdzie odbywały się koncerty ściągnęło około dwóch tysięcy osób), wystąpiło dziesięć zespołów, m.in.: Boys, Classic, Akcent, Toples, Focus. Po trzech godzinach od rozpoczęcia Festiwalu Piosenki Tanecznej, bo pod takim hasłem odbywała się impreza, przed tzw. bramkami, gdzie sprzedawano bilety, cały czas stały kolejki. Cena biletu - 12 złotych - nikogo nie odstraszała.
- To mało - mówiła jedna z kobiet z kolejki. - Po pierwsze mam kilka zespołów "w tej cenie", a poza tym, żeby wejść na koncert pomniejszej gwiazdeczki rocka, trzeba zapłacić więcej.
Jak podkreślali uczestnicy koncertu, szczególnie ci starsi, na koncert przyjechali też dlatego, że mają tu zagwarantowane względne bezpieczeństwo. Na placu roiło się bowiem od ochroniarzy.
Jedni bawili się tuż pod sceną, inni słuchali muzyki spacerując po placu. Były i maluchy na rękach rodziców, ale nietrudno też było dostrzec leciwych fanów disco polo.
- A tak sobie lubię takie piosenki pośpiewać. I jeszcze bym zatańczył, takie to skoczne - powiedział nam pan Zenek, na oko siedemdziesięcioletni mężczyzna.
Do Długosiodła amatorzy disco polo przyjechali nawet z oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów miejscowości. Byli więc ludzie z Wyszkowa, Przasnysza, Warszawy, z Łomży.
- Nie pamiętam takiej imprezy - powiedziała nam Justyna. - Bywało tak, że występowały trzy, cztery kapele, ale nie byłam na takim koncercie, żeby było tyle gwiazd.
Justynę, nastolatkę spod Wyszkowa, do Długosiodła przyciągnął zespół Boys.
- Nie wstydzę się powiedzieć, że ich uwielbiam!!! Proszę napisać z trzema wykrzyknikami - prosiła nas. - Czasami brat się ze mnie śmieje, ale ja się tym nie przejmuję.
Justyna, podobnie jak wiele podobnych do niej nastolatek, młodych kobiet, nie przejmuje się też niektórymi tekstami piosenek disco polo. A te, mówiąc delikatnie, czasami są po prostu wulgarne. Od "pod bluzeczką dwa jabłuszka masz", po "a my śpiewamy: wy.... ć!" Lider zespołu Boys, wchodząc na scenę na bis, zaproponował publiczności następującą zabawę: wszyscy mieli śpiewać popularną piosenkę "Wlazł kotek na płotek". Wersja tradycyjna, odśpiewana wspólnie wyszła nieźle. Wersja druga, którą zaprezentował muzyk, brzmiała następująco: "wlazł kotek na kotkę i zrobił robótkę". Boysi otrzymali gromkie brawa, a publiczność domagała się jeszcze...

Bez polityki

Koncert w Długosiodle prowadził Konjo. Prezenter, szołmen rodem z Gdańska, usiłował bawić ludzi na kilka sposobów. Były więc odczytywane pozdrowienia dla uczestników koncertu od Borysa Jelcyna, od Maryli Rodowicz, która właśnie robi weki itp. Dużo mniejszy aplauz zdobywały jednak dowcipy i aluzje do polityków czy aktualnej sytuacji politycznej. Być może dlatego, że nie wszystkim młodym ludziom mówią coś nazwiska Beger czy Hojarska.
Publiczność, rozochocona alkoholem, bawiła się jednak dobrze. Były więc tańce pod sceną, na placu, a przy szlagierach disco polo np. "Jesteś szalona" fani zagłuszali kapelę.
- To po prostu łatwa i przyjemna muzyka - tłumaczyli nam ludzie.

Ludzie chcą muzyki i erotyki

- Ludzie chcą muzyki, przy której nie trzeba dużo myśleć - ocenia Marcin Miler, lider Boysów. - I tak naprawdę wielu Polaków takiej właśnie muzyki słucha. Bo można pośpiewać, potańczyć, dobrze się bawić. Czasami rozmawiam ze znajomymi, uczestnikami koncertów i mimo, że widzę, że się bawią, podrygują w rytm, uparcie twierdzą, że takiej muzyki nie słuchają. A czasami ktoś mi tak mówi, a potem patrzę i widzę, że dosłownie szaleje przy naszej muzyce. Fakt, wystarczy jedno, dwa piwa i to jest super muzyka...
Muzycy z grup, które pokazały się przed publicznością w Długosiodle są co do jednego zgodni: nie ma mowy o zmierzchu tego gatunku muzyki.
- Płyty się świetnie sprzedają, na koncerty przychodzi cały czas wielu ludzi - mówią.
- Ludzie chcą się bawić, po prostu bawić - twierdzą wykonawcy. - Nie potrzebują skomplikowanych tekstów, ani melodii. Ma być łatwo i przyjemnie. Czasami dosadnie, ale przecież my dopasowujemy się do wymagań. Ludzie chcą erotycznych, zgoda, może wulgarnych tekstów, ale to oni tego chcą - podkreślają muzycy.
Zespół Boys, niekwestionowana gwiazda disco polo, może mówić o sukcesie.
- Nie chwaląc się, mogę powiedzieć, że moja żona nie musi pracować - mówi lider grupy. - Czy to robię dla pieniędzy? Też, ale robię to, czego chcą ludzie, tego wymaga rynek. Nie wstydzę się tego, że gram taką muzykę. To moja praca. Można się z disco polo śmiać, krytykować, ale który gatunek muzyki ma się lepiej?
A rynek się zmienia, chociaż jak twierdzą grupy, które wystąpiły w Długosiodle, nie jest to groźne dla nich, bo są z "górnej półki". Nie do końca zgadza się z tym publiczność.
- Byłam kilka lat temu na takim koncercie w Nowogrodzie - opowiadała nam Krystyna. Pojechała na koncert z mężem i córką, po prostu, żeby się pobawić. - Układy taneczne były o wiele prostsze, byli tak kiczowato ubrani. Dziś widzę, że tu cały czas coś się dzieje, widzę zmiany.
Muzycy sami tańczą, niektórzy zatrudniają swoje grupy taneczne. Nie ma już jaskrawych strojów, jak to było jeszcze kilka lat temu. Przed występem, gwiazdy chodzą po placu. Nikt ich nie zatrzymuje, nie prosi o autograf, bo tak naprawdę nie wyróżniają się niczym z tłumu. Najczęściej zwyczajnie, sportowo ubrani. Co więcej, nie zawsze poznaje ich publiczność.
- Nie wiem, jak oni wyglądają - przyznaje młody chłopak. - Wiem, co śpiewają, a reszta tak właściwie mnie nie interesuje.
- Czy lubię taką muzykę? Miło się słucha - ocenia starsza kobieta. - A poza tym, coś się w tym Długosiodle dzieje. Miło oderwać się od codzienności i pójść sobie na koncert.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki