Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ballada o zabarwieniu pornograficznym...

Ewa Pyśk
Jesteśmy tancerkami - twierdzą dziewczyny
Jesteśmy tancerkami - twierdzą dziewczyny Fot. A. Wołosz
Jessica, Page, Inez, Debbie - wszystkie pracują w firmie Joanny i Jarosława Naturalnych, znanej publiczności z telenoweli dokumentalnej, emitowanej w telewizji pt. "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym". Z dziewczynami rozmawialiśmy przed występem w klubie "Proton" w Kadzidle.

Jesteśmy tancerkami - twierdzą dziewczyny

(fot. Fot. A. Wołosz)

- Jesteśmy tancerkami. Ta praca to dla mnie żaden wstyd - twierdzi jedna z dziewczyn. - Ja po prostu lubię to robić. Zarabiam, ale w taki sposób, jaki mi odpowiada: urodą.
Wszystkie cztery uczą się lub studiują.
- Jestem na drugim roku farmacji - wyjaśnia kolejna tancerka. Nie zgodziła się, podobnie jak koleżanki, podać nam swojego nazwiska. Na scenie występują pod pseudonimami: Jessica, Page, Inez, Debbie. - Potrzebuję forsy, a tak naprawdę to najłatwiejszy sposób, żeby zarobić. Fakt, że nie chwalę się przed znajomymi, że to robię.
Mają od 20 do 22 lat.
- My jesteśmy tancerkami, artystkami - mówią. - Nie jakimiś k... do towarzystwa.
Jednak w rozmowie przyznają, że ich rodziny raczej nie wiedzą o tym, co dziewczyny robią. Ani rodzice, ani chłopak.
- Po prostu by nie zrozumieli - tłumaczą.
Dziewczyna, która występuje jako Page, mówi, że nie rozumie koleżanek.
- To nie wstyd, a moja rodzina jest wręcz dumna z tego, co robię - mówi. - Jestem ładna, zgrabna, więc czemu tego nie wykorzystać?
Podczas występów w różnych miastach Polski w programie mają striptiz, taniec erotyczny, wybory Miss Mokrego Podkoszulka i Jędrnego Pośladka, taniec w klatce, przy rurze.
- Proszę tylko nie myśleć, że bijemy się w błocie albo w kisielu - zapewniają. - My jesteśmy na to za dobre. To działka tych gorszych i brzydszych.
Przyznają, że muszą cały czas dbać o siebie, bo ta praca wymaga formy fizycznej i wyjątkowej dbałości o ciało. Mają swoje życie osobiste, zdarza się, że pojawiają się wielbiciele.
- To nie jest kłopot - odpowiadają zdecydowanie.
O pracy u Naturalnych mówią, że "jest w porządku".
- Szef jest uczciwy - podkreślają.
Rozmowa schodzi na telenowelę "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym".
- Wiele w tym filmie to mity - mówią dziewczyny. - Prawda jest taka, że nikt nikogo do tej pracy nie zmusza. Nikt nie napastuje, nie obmacuje, jak w filmie jest pokazane. Dziewczyny same starają się o tę pracę i wiedzą, na co się decydują. W filmie przedstawione są dwie firmy, m.in. Naturalnych. Od razu widać, że my jesteśmy profesjonalni - podkreślają dziewczyny.

Publiczność bywa nieprzewidywalna

W sobotę w "Protonie" były tłumy. Klub działa od października i, jak zapewnia Dariusz Grzegorczyk, właściciel lokalu, chce przyciągnąć gości atrakcyjnymi imprezami.
- Prowadzę klub w Łomży i od kilku już lat stawiam na atrakcje - mówi Dariusz. - Trzeba jednak powiedzieć, że publiczność w Łomży i w Kadzidle różni się bardzo od siebie. Tutaj trudno jest przewidzieć, co się będzie podobało. Na imprezy w Łomży przychodzi zawsze dużo ludzi, w Kadzidle nie wiadomo, czy atrakcyjny pokaz przyciągnie publiczność. Podobno kilka tygodni temu gdzieś na wsi pod Kadzidłem zorganizowano w sobotę zabawę - warunki były kiepskie, klepisko zamiast podłogi, muzyka disco polo, a ściągnęły tam tłumy. Cena biletu była taka sama jak w "Protonie". Za "wjazd" do klubu trzeba zapłacić 7 zł. Zdaniem właściciela, nie jest to cena wygórowana.
W walentynkową sobotę atrakcją były wybory Miss Jędrnego Pośladka. Do Kadzidła przyjechały cztery dziewczyny z Chorzowa. W "Protonie" nic nie wskazywało na to, że młodzi ludzie świętują Dzień Zakochanych.

Pośladki w bitej śmietanie

Występ rozpoczyna się tuż przed północą. Dziewczyny od razu zastrzegają, że nie godzą się na zdjęcia, kiedy będą zupełnie nagie.
Najpierw pokazują się publiczności w kusych spódniczkach i długich, czarnych butach. Trzy blondynki i brunetka. Widać zachwyt na twarzach męskiej publiczności. Zdecydowanie inne uczucia malują się na obliczach obecnych w "Protonie" dziewczyn i kobiet.
Jessica, Page, Inez, Debbie tańczą przed mężczyznami zgromadzonymi przy małej scenie w klubie. Pozwalają dotykać piersi, kuszą mężczyzn śmiałymi gestami i erotycznym tańcem. W kolejnym wejściu pokazują coraz więcej ciała. W finale tańca nie mają na sobie niczego.
Kolejne wyjście to niewątpliwa atrakcja dla męskiej widowni.
- Potrzebujemy odważnego ochotnika - zachęca didżej.
Po kilku minutach śmiałek się znajduje. To co ma zrobić, wydaje się proste. Otrzymuje bitą śmietanę w spreju. Na pośladku jednej z dziewczyn ma napisać słowo "seks" i... zlizać bitą śmietanę. Chłopak w ostatniej chwili odpada z konkurencji, nie wiadomo czy nie za sprawą dziewczyny, która ściąga go ze sceny... Na jego miejsce na scenę wskakuje czterech kolejnych chłopaków. Słychać gwizdy i aplauz publiczności.
- Jest suuuper! - krzyczy rozemocjonowany 18-latek. W rozmowie z nami przyznaje, że pierwszy raz widzi taki pokaz. - Nie wiedziałem, że to będą takie laski.
- I jeszcze, że można się z nimi zabawić - dodaje jego kolega. - Zawsze myślałem, że rozbierają się jakieś marne dziewczyny, a tu naprawdę jest na kogo popatrzeć.
- Bo to jest tak: nie zdradzam swojej dziewczyny, a mogę sobie poużywać... - śmieje się inny chłopak. - Gdzie ja bym się tak wyszalał? To lepsze niż film.
Pozostał jeszcze wybór najjędrniejszych pośladków. Dziewczyny pokazały pośladki najlepiej, jak umiały i męska publiczność wskazała na Inez.

To ma być fajny lokal

- Mam nadzieję, że tego typu imprezy przyciągną publiczność do "Protonu" - mówi Dariusz Grzegorczyk.
Jak mówi właściciel, nie boi się złej sławy klubu. Przypomnijmy, kilka lat temu został tu zamordowany człowiek.
- Trzeba mieć po prostu dobry pomysł, doświadczenie w branży i pilnować bezpieczeństwa - mówi Grzegorczyk. - Goście muszą wiedzieć, że nic im się tu nie stanie. Myślę, że to co proponuję, jest ciekawe. Fakt, że tego rodzaju klubu tu jeszcze nie było, może to jest nowe i nieco szokujące, ale na pewno warte zobaczenia.
Mieszkańcy Kadzidła pytani, co sądzą o tego rodzaju atrakcjach w ich miejscowości, najczęściej wzruszają ramionami. Nie wiedzieli, że w "Protonie" można było obejrzeć wybory Miss Jędrnego Pośladka.
- Dowiedziałem się tego od was - powiedział TO wojt Jan Pabich. - Nie byłem, nie widziałem, niewiele więc na ten temat mogę powiedzieć.
- Tam to zawsze takie dziwne rzeczy się działy - mówią o "Protonie", wcześniej "Gigancie", kobiety w sklepie spożywczym. - Ale nasi tam nie chodzą.
- Dobra promocja Kadzidła - dodają z przekąsem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki