MKTG SR - pasek na kartach artykułów

B.A.Ch. zgarnął Grand Prix

paf
Może już nie jest wyczekiwanym z utęsknieniem wydarzeniem kulturalnym roku. Może zatraciła swój dekadencki blichtr. Nie jest też wentylem bezpieczeństwa (jak niektórzy ją określali), przez który społeczeństwo, wzburzone niepoprawnymi działaniami polityków, mogło upuścić trochę "niezdrowego powietrza". Ale nadal bawi.

Podczas dwudziestej, jubileuszowej OSPY 2004 sala widowiskowa Ostrołęckiego Centrum Kultury była wypełniona widzami. Salwy śmiechu wybuchały regularnie, niczym armaty na krążowniku Aurora (także za sprawą byłego solisty Strzałów z Aurory). Więc był to sukces. Bo czego więcej może chcieć kabaret nad wyszczerzone w uśmiechu zęby widza, a organizator nad pełną, a nawet przepełnioną salę?
Jubileusze skłaniają do refleksji. Tak było i w przypadku OSPY. Szkoda tylko, że te retrospekcyjne dyskusje toczyły się po cichutku w kuluarach, a próby pociągnięcia za języki tego, czy owego widza, kończyły się nostalgicznym westchnieniem: "Ech... kiedyś to bywały OSPY..." Nikt nie pokusił się o jakieś podsumowanie na scenie. Szkoda. Ale może to zbyt intymne wspomnienia, może tak piękne, że każdy chce je zachować wyłącznie dla siebie?
Mimo to, postanowiłem zebrać zasłyszane "echy" i "achy" (trochę bezprawnie, bo sam widzem OSPY byłem po raz pierwszy!!!) i nakreślić krótką historię Spotkań z Piosenką Kabaretową.

Historia choroby, czyli jak się zmienia kabaret

Ciekawostki OSPY

* OSPĘ wymyślił i zorganizował w 1985 roku Janusz Maciej Górski z Wojewódzkiego Ośrodka Kultury.
* Pierwszą OSPĘ w 1985 r. wygrał Wojciech Twardowski z radomskiego kabaretu Contra. Rok później cały kabaret zdobył Grand Prix.
* Jedynym ostrołęczaninem, który wygrał OSPĘ, był Zbigniew Galiński (Grand Prix w 1988 r.). Od tego roku wśród laureatów wymieniany będzie kabaret Mafioła (III nagroda).
* Najczęściej OSPĘ odwiedzał Stefan Brzozowski z Czerwonego Tulipana, bo aż osiem razy (jako juror, reżyser i wykonawca). Drugie miejsce zajął Krzysztof Daukszewicz - sześć razy zapadł na OSPĘ.
* Najwięcej uczestników - dwudziestu - stawało do konkursu w 1992 r. i 1997 r.
* Trzy razy nie przyznano Grand Prix: w 1994 r., 2002 r. i 2003 r.

OSPA jak wiadomo jest straszną i ciężką do wyleczenia przypadłością. W wydaniu ostrołęckim o tyle gorsza, że "pacjentowi" zdarzały się wielokrotne nawroty choroby. Od samego początku (tj. od roku 1985) przydarzyła się poważna wschodnia mutacja OSPY - komunizm. Bywało, że niektórych "pacjentów" znoszono ze sceny i natychmiast trafiali do "szpitala".
- Częste były przypadki, że artyści prosto z desek prowadzeni byli do radiowozu i wiezieni na "rozmowę" z cenzorem - wspomina Jolanta Rybacka, kierownik organizacyjny jubileuszowej OSPY. - Za to, że wyśpiewywali wykreślone wcześniej fragmenty tekstów, płacili słone kary. Tak więc zdobyte nagrody musieli zostawiać w pokojach cenzorów. Ale nikt tym się nie przejmował. Po godzinie czy dwóch wracali do WDK-u (Wojewódzki Dom Kultury, potem przemianowany na WOK, mieścił się w Wojciechowicach, teraz właścicielem budynku jest R. Wargulewski - przyp. red.) i bawili się dalej.
Choroba trawiła "pacjenta" przez cztery lata. Kuracja, choć długa i trudna, przyniosła pożądany skutek. Ale osłabiony organizm zapadł na kolejną infekcję - polityczną. Objawiała się ona częstym wspominaniem pewnego wąsacza z Gdańska, rozmowami o "biedazupkach" i polowaniem na pchły z pierwszym premierem odnowionego kraju.
- Ten dowcip miał w sobie jeszcze jakieś cechy kabaretów z czasów PRL-u. Wystarczyło, że artyści zrobili jakąś minę, pokazali gest i już widownia się śmiała - opowiada Ryszard Załuska, prezydent Ostrołęki, widz piętnastu OSP. - Osobiście bardziej lubiłem ten kabaret polityczny. Jednak w latach dziewięćdziesiątych medycyna w Polsce była już na dobrym poziomie (nie to co dziś), więc skuteczne szczepionki ciągle deptały OSPIE po piętach. Choroba była jednak sprytniejsza i coraz szybciej mutowała. Odmiana polityczna OSPY szybko przekształciła się w odmianę chłopską. Na scenę wyszli śpiewacy w gumofilcach, kufajce i czapce uszance na głowie. Ten zaś kabaret chłopski (zapewne widząc szanse na łatwy zarobek) szybko przeistoczył się w kabaret "gospodarczo-korupcyjny". Wtedy niejednemu biznesmenowi, co to podejrzanie szybko doszedł do pieniędzy, oberwało się po uszach.
Aż doszliśmy do obecnego, chyba najtrudniejszego przypadku!!! Trudnego, bo wykazującego wiele objawów. Wolność słowa doprowadziła kabaret do wolności stylów i charakteru. Trochę w nim polityki (ale naprawdę niewiele), trochę tekstów społecznych, trochę naigrawania się z codzienności i całkiem dużo czegoś, co można by nazwać "tym co za ścianą".
- Wydawałoby się, że polska scena kabaretowa doszła do takiego momentu, że dalej jest tylko ściana. Dalej pójść się nie da i nic nowego się nie wymyśli - rzucał złotymi myślami Piotr Bałtroczyk, który w tym roku już po raz trzeci prowadził OSPĘ. - Wtedy pojawił się kabaret Mumio. I odmienił cały świat.
Występ Mumio (Grand Prix i Nagroda Publiczności w 1998 r.) podczas sobotniego koncertu laureatów wywołał ogromną owację. Bis, który publiczność "wymusiła" oklaskami, był jedynym tego wieczoru. Dowodzi to, że taka odmiana OSPY podoba się "pacjentowi". Chorujmy więc, aż... do następnej mutacji.

Sprawdzeni Starsi Panowie

- Od paru lat tak się dzieje, że wykonawcy piosenek kabaretowych głównym swoim atutem czynią stronę muzyczną. Są świetnie przygotowani wokalnie, mają doskonałe aranżacje - wyjaśniał przepis na dobrą piosenkę Michał Ogórek, satyryk, juror tegorocznej OSPY. - Myślę, że to jest dobra droga. Piosenka, nawet kabaretowa, musi być oparta na wszystkich swoich nogach. Poza dobrym tekstem - jakże istotnym w kabarecie, ważne są również walory muzyczne.
I tę opinię zdaje się podzielało całe jury w składzie: Elżbieta Jodłowska, Krzysztof Jaślar (także reżyser tegorocznej OSPY), Tadeusz Kowalewski i już wymieniony Michał Ogórek. Sędziowie konkursu przyznali Grand Prix zespołowi B.A.Ch. z Warszawy. Bardzo Atrakcyjny Chór - tak brzmi ich pełna nazwa, wykonał piosenkę "Przeklnę Cię" z repertuaru Kabaretu Starszych Panów, do której słowa napisał Jeremi Przybora, a muzykę skomponował Jerzy Wasowski.
- Nie jesteśmy zespołem kabaretowym, choć śpiewamy piosenki kabaretowe. Dotychczas przygotowywaliśmy na zamówienie aranżacje znanych utworów, dlatego nigdy nie pokusiliśmy się by stworzyć coś własnego - mówi Patrycja Modlińska z kabaretu B.A.Ch. - Ale nagrody i sukcesy zachęcają do tego, byśmy częściej uczestniczyli w przeglądach kabaretowych. Jednak w kabaret raczej się nie przekształcimy.
W zaproponowanych w tegorocznym konkursie piosenkach sporo było żartów z serii "tych za ścianą". Niektóre znalazły uznanie w oczach jury - pierwsza nagroda dla kabaretu Noł Nejm z Rybnika za piosenki "Plemniki" i "Smerfy" oraz bonus przyznany kabaretowi Zygzak za "Tańczące Mikołaje". Drugą pierwszą nagrodę dostał Czesuaf z Poznania za "Hip-hop" (ten utwór wyróżnił także zespół TO). Drugą nagrodą nagrodzono Kabaret Skeczów Męczących z Kielc za "Spowiedź bramkarza". Sukces odniósł wreszcie nasz rodzimy kabaret Mafioła. Natalia Kruczyk, Rafał Kowalewski, Wojciech Kraszewski, Stanisław Orłowski i Krzysztof Wojciechowski otrzymali nagrodę za piosenkę społeczną "Sposób na bezrobocie", w której polecali, by zostać grabarzem - to zawód z przyszłością!

Odrębną jakość OSPY 2004 stanowili kabaret Dno (rozszyfrowany jako Droga Na Ostrołękę) i Piotr Bałtroczyk. Dno (I nagroda i Nagroda Publiczności w 2003 r.) był gwiazdą piątkowego wieczoru i wbrew nazwie sięgnął szczytów. Kabareciarze z Dąbrowy Górniczej pozostawili widzów z setkami nowych zmarszczek na twarzy od nieustannego, trwającego kilkadziesiąt minut śmiania się (często do łez). Szybko sympatię publiczności zaskarbił sobie Piotr Bałtroczyk. Udział w dziesiątkach przeglądów kabaretowych w charakterze konferansjera spowodował, że sam stał się po trosze kabareciarzem. Zarzucił ostrołęcką publiczność anegdotkami z cyklu "wraca do domu pijany mąż, o 3.15 nad ranem..." I choć niektóre żarty mogły pochwalić się sporą brodą, cieszyły widzów. Pewnie dlatego, że niejednemu zdarzyło się przekroczyć progi swego domostwa na chwilę przed świtaniem... i nie z powodu OSPY.

Nagroda "Tygodnika Ostrołęckiego" - po Sedno Spraw sięgnął Czesuaf

"Tygodnik Ostrołęcki", jak co roku, wybrał swojego faworyta. Nagrodę za najlepszy tekst - "Przyrząd do wyciągania sedna" - przyznaliśmy Tomaszowi Nowaczykowi z poznańskiego kabaretu Czesuaf za piosenkę "Hip-hop". Tomkowi nagrodę wręcza Antoni Kustusz.
(fot. A.Wołosz)

Hip-hop

Blokers I: Ty, koleś, to moja ulica! Nie? Spadaj w podskokach, gościu man! A ty kudłaty, co się śmiejesz? Chcesz, żebym zawołał moją ekipę squad? (Wchodzi ekipa) Blokers II: Hejas! Blokers I: Joł man... Blokers III: Piątal ziomal! Blokers II: Co cię gryzie man? Blokers I: Doła przyłapałem, nie? Blokers III: No! Blokers II: Ehe! Blokers I: Nikt o nas nie dba, nie? Blokers III: No! Blokers II: Ehe! Blokers I: My, blokersi, nie mamy żadnych tych, nie? Blokers III: No! Blokers II: Ehe! Blokers I: Prospektów, nie? A ja chcę wykrzyczeć całemu światu, że cierpię normalnie, nie? Blokers III: No! Blokers II: Ehe! Blokers I: Chcę zrobić taki, wiesz, nie? Blokers III: No! Blokers II: Ehe! Blokers I: Taki hip-hop z przesłaniem.
(Zaczyna się muzyka) Niech sample symbolizują mój płacz! Sza, sza, sza, szare swe życie na blokowisku. Spędzam. I czasem po pysku. Daję, jak kto się akurat nawinie, bo życie to syf, a ludzie to świnie. Czasami sprejem bazgrolę po murze. Że cierpię. No bo mam spodnie za duże. A jak już upchnę telefon skrojony, rzec można, że cierpię za milijony. Nie jestem gęsią i cytując Reja mam swój język, więc nagram longpleja. Zrymuj cokolwiek, byle szybko. Właśnie tak powstaje hip-hop. Możesz bez niczyjej łaski mieć bejkę, szmal oraz laski. Dzieckiem w kolebce kto hydrze dał z Baśki. Tak o blokersach pisał Słowacki. Blokers III: Ty, to nie Słowacki, to Norwid! Blokers I: To zacznij jeszcze raz... Blokers II: Życie jest ciężkie, takie to czasy, więc jakiś frajer wyskoczyć z kasy, czasami musi, by stan fizjonomii, zachować w stanie niepogorszonym. Kradzież to grzech, lecz w duchowej sferze. Jedynie w bluzę pitbulla wierzę. Na Jasną Górę niech drepczą pielgrzymy. Ja z Częstochowy mam tylko rymy. Bo pisać wierszem to rzecz niełatwa "Ciemno już, zgasły wszystkie światła". Blokers II: To był Słowacki! Blokers I: Ej, Słowacki jak nic! Blokers II: MC Słowacki, joł, joł, joł, zrymuj! Blokers I: Zrymuj cokolwiek, byle szybko. Właśnie tak powstaje hip-hop. Możesz bez niczyjej łaski, mieć bejkę, szmal oraz laski. Sensu istnienia w swych tekstach szukam. Się boję, że zbyt ambitna to sztuka, by mieć świadomość całej jej krasy. Trzeba ukończyć ze cztery klasy. Gdy nikt o mój album w sklepie nie spyta, zostanie mi znów wielka płyta mojego bloku. I znów stare troski, i filmu o mnie nie zrobi Latkowski. Więc kup mą płytę, daję ci nakaz. Kup mą płytę, bo... będę płakał! Blokers I: (na zakończenie) Joł, joł, joł, szacuneczek dla całego OSPA squadu! Wystąpili przed wami na wokalu MC Norwid, MC Słowacki i MC Maria Konopnicka. Za konsoletą organizował was Didżej Penderecki. Joł, to jest wojna!

Autor słów Tomasz Nowaczyk wykonanie kabaret Czesuaf

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki