Agnieszka jest najlepszą mamą. Dla swoich czterech braci

Beata Modzelewska
23-letnia Agnieszka zaopiekowała się czterema braćmi
23-letnia Agnieszka zaopiekowała się czterema braćmi Fot. B. Modzelewska
Jedno ich marzenie już się spełniło - są razem, po trzech latach rozłąki. 23-letnia Agnieszka zaopiekowała się czterema braćmi. Drugie marzenie rodzeństwa Pośladów - własny dom - może się spełnić dzięki ludziom dobrej woli.

Członkowie rodziny, która naprawdę wiele przeszła, niebawem staną się właścicielami budynku, w którym dzisiaj znajduje się punkt odbioru mleka. I na bazie tego budynku, chcieliby zbudować dom.

Jest fajnie

Agnieszka, Ewa, Ania, Krzysztof, Dawid, Szymon i Dominik - rodzeństwo Pośladów. Ich dzieciństwo nie było usłane różami. Matka - alkoholiczka, ojciec wiele lat temu trafił do domu pomocy społecznej. Przez lata wynajmowali pokój z kuchnią w Choromanach, w gminie Troszyn. Agnieszka, najstarsza z siódemki rodzeństwa, była właściwie głową rodziny. To ona, wraz z dwiema siostrami opiekowała się chłopcami.

Rodzicielskie zaniedbania sprawiły, że trzy lata temu wszyscy, z wyjątkiem pełnoletniej wówczas Agnieszki, trafili do rodziny zastępczej. Ewa i Ania usamodzielniły się, a czterej chłopcy z rodziny zastępczej przeniesieni zostali do pogotowia opiekuńczego. Stamtąd, we wrześniu 2009 roku, zabrała ich Aga (tak najczęściej zwracają się do siostry). 18-letni Krzysztof, 12-letni Dawid, 10-letni Szymon i 6-letni Dominik zamieszkali w Łątczynie (gmina Troszyn), w domu jej teściów, państwa Sikorów. Agnieszka ma 23 lata. Jest mężatką, wychowuje niespełna dwuletniego synka. W grudniu na świat przyjdzie drugi syn Agnieszki.

Wtedy, w dwóch pokojach będzie mieszkać siedem osób (Krzysiek dzieli pokój z synem właścicieli domu).
Do domu państwa Sikorów jadę z Emilią Szymańską, dyrektorką Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Ostrołęce.

W progu wita nas Krzysztof. Prowadzi na piętro, do mieszkania Agnieszki i jej męża. Tam czeka na nas piątka rodzeństwa. Chłopcy siedzą na kanapie i z zainteresowaniem przyglądają się gościom. Agnieszka kręci się po mieszkaniu, wodząc oczami za synkiem, energicznym Kubusiem. Kiedy siada na kanapie, między braćmi, natychmiast przytula się do niej 6-letni Dominik, śliczny chłopczyk, z wielkimi ciemnymi oczami.

- To taki nasz przytulak - śmieje się jego siostra i jednocześnie świeżo upieczona matka zastępcza. - Najbardziej lubi przytulać się do babci (czyli teściowej Agnieszki).
- A dzisiaj robiliśmy w szkole sałatki - zagaja rozmowę rezolutny sześciolatek. Dominik właśnie rozpoczął edukację w tutejszej podstawówce, chodzi do zerówki.

Dawid jest w szóstej klasie (to jego czwarta szkoła!), Szymon - w czwartej. Starsi chłopcy interesują się sportem, zwłaszcza piłką nożną. Nową szkołę lubią.
- Jest fajnie. Trochę lepiej niż w Lelisie, bo mniej uczniów - opowiada Dawid (wcześniej chłopcy uczęszczali do Szkoły Podstawowej w Lelisie - przyp. red.)
- Szymek ma dobrze. Jest jedynym chłopcem w klasie - śmieje się Agnieszka. - Uczy się nieźle, a ostatnio zapisał się nawet na dwa konkursy - z angielskiego i matematyki - dodaje.

Powrót do pustego mieszkania

Pytam Agnieszkę o wydarzenia sprzed trzech lat.
- W czerwcu 2006 roku miałam okazję wyjechać do Niemiec, na zarobek. Skorzystałam - opowiada. - Jak tylko tam dotarłam, dostałam telefon, że rodzeństwo zostało zabrane z domu i trafiło do rodziny zastępczej.
Po wakacjach Agnieszka wróciła do Choroman, do pustego mieszkania.

- Na początku odwiedzałam braci i siostry, potem rodzina zastępcza utrudniała mi kontakty z rodzeństwem. Wtedy nie mogłam ich zabrać do siebie. Nie miałam warunków - wspomina.

Chłopcy niechętnie mówią o tym okresie.
- Na początku u cioci i wujka było dobrze, potem już nie - Dawid nie wdaje się w szczegóły. Nie trudno się domyślić, że nie był to dla chłopca dobry czas w życiu.

W lutym 2009 roku znaleźli się w pogotowiu opiekuńczym.
- Dzieci bardzo przeżywały te zmiany - mówi Emilia Szymańska, dyrektorka PCPR. - W drugim dniu pobytu w pogotowiu, zawiozłam do nich Agnieszkę i jej męża. Chłopcy bardzo się cieszyli. Tulili się do niej długo. Ich świat się kręci wokół Agi.

- Chłopcy bardzo przeżywali każde spotkanie z Agnieszką - opowiada Krzysztof. - Płakali, kiedy wyjeżdżała. Najgorsze były wieczory...

Kiedy Agnieszka wyszła za mąż, jedną z pierwszych decyzji małżeństwa Sikorów było utworzenie rodziny zastępczej i zabranie braci Agnieszki z pogotowia opiekuńczego.

- Baliśmy się trochę, bo wiedzieliśmy, że aby zostać rodziną zastępczą, trzeba spełnić wiele warunków. Ale otrzymaliśmy ogromną pomoc ze strony urzędników i udało się! - cieszy się Agnieszka.

Więcej na ten temat przeczytacie w papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kamil
ja też potwierdzam wersje Piotrka dzieci miały jak w raju a pani Agnieszka miała ich w d..... jak można oskarżać ludzi którzy oddali im serce
p
piotrek
Niezły artykuł
Brednie jakich mało te dzieci miały jak w raju, a siostra zamiast opowiadać brednie, dlaczego nie odwiedzała rodzeństwa (bo jej nie pozwalano) to ona ich nie znała. A moim zdaniem teraz będzie miała z czego żyć nie wiem czy zarobek na dzieciach to dobry interes .
Wstyd wypisywać takie brednie
P
Pysia
Powodzenia!!!
m
marcin-kumpel dawida z 3kl
Dawid to ja marcin zakrzewski czy pamiętasz mnie chodziliśmy razem od 1 klasy do 3
Jak mnie pamiętasz skątaktuj sie ze mno przez naszo klase
k
kasiek
Brawo! Jesteście dzielni. Trzymajcie się ciepło.
Dodaj ogłoszenie