ABW krąży wokół ostrołęckiej obwodnicy

Jarosław Sender
Oddana do użytku trzy lata temu obwodnica Ostrołęki, znów budzi emocje. W tym tygodniu klikoro miejskich urzędników (byłych i obecnych) ma stawić się w związku z budową tej drogi na przesłucha¬nie w olsztyńskim oddziale Agencji Bezpieczeńtwa Wewnętrznego. A na biur¬ku prezydenta Janusza Kotowskiego leży pismo, wzywające go do zapłaty za budowę tej - już dawno zakończonej i rozliczonej - inwestycji.

Podwykonawca, którego nie było

Chodzi o niebagatelną kwotę 2,6 mln zł (z odstekami ponad 3 miliony). Pismo wzywające do opłacenia faktur na taką kwotę, złożyła w ratuszu ostrołęcka spółka Dromost.

- Miasto, jako inwestor, odpowiada solidarnie z głównym wykonawcą tej inwestycji, firmą Teerag-Asdag - wyjaśnia swoje roszczenia Sabina Wierzbowska, prezes Dro¬mostu. - A Teerag-Asdag, nie zapła¬cił nam, jako podwykonawcy, właśnie takiej kwoty.

Podwykonawcy? To kluczowe słowo dla całej sprawy. Dromost uznaje się za podwykonawcę obwodnicy. I tylko on.

- Jedynym wykonawcą budowy obwodnicy była firma Teerag-Asdag z Austrii - mówi Ryszard Załuska, były prezydent miasta. To za jego kadencji wybudowaną obwodnicę. - Nic nie wiem, żeby Dromost był podwykonawcą.

Już zapisy przetargowe określały jednoznacznie, że przy tej inwestycji nie może być podwykonawców (z małymi wyjątkami dotyczącymi pewnego specjalistycznego zakresu robót instalacyjnych - przyp. red.).

- I takich podwykonawców nie było - potwierdza słowa swojego byłego szefa Agnieszka Mieczkowska, była wiceprezydent Ostrołęki, odpowiedzialna za inwestycje, w tym oczywiście za budowę obwodnicy. - Takie były zapisy w specyfikacji przetargowej i w umowie między miastem, a firmą Teerag-Asdag. To główny i jedyny wykonawca.

Tymczasem Sabina Wierzbowska twierdzi zupełnie co innego. W piśmie skierowanym właśnie do ratusza, i podpisanym przez nią, można przeczytać: "Nadmieniamy, iż Urząd Miasta posiadał wiedzę odnośnie tego, iż firma Dromost realizowała inwestycję jako podwykonawca firmy Teerag-Asdag Polska (…) Świadczą o tym wyniki badań mieszanki mi¬neralno-bitumicznej wykonywanych przez laboratorium Dromostu każdego dnia produkcji oraz wyniki pomiarów kontrolnych, opracowanych przy udziale Inspektora Nadzoru, pana (tu nazwisko - przyp. red.) oraz pracowników Dromostu (…) niezbędnych do uzyskania częściowego odbioru wykonywanych robót. (…) Powyższe jednoznacznie świadczy, iż Urząd Miasta miał pełną świadomość i szczegółową wiedzę, iż budowa obwodnicy w Ostrołęce był realizowana przez podwykonawców w tym firmę Dromost".

O tym, że Dromost pracował przyobwodnicy wiedzieli zresztą wszyscy (my pisaliśmy o tym już w 2006 roku, kiedy ówczesny prezes spółki, nieżyjący już, Henryk Wierzbowski, rozpoczął batalię o to, żeby Teerag-Asdag zapłacił mu za roboty). Ostrołęka jest mała, firm drogowych niewiele - każdy wiedział, że na obwodnicy pracują robotnicy Dromostu i używają do tego, należących do firmy maszyn. Tyle, że maszyny (na ostrołęckich numerach) miały nalepki "Teerag-Asdag" a robotnicy pracowali w ubraniach z takim samym nadrukiem. Henryk Wierzbowski tłumaczył nam wówczas, że taki obowiązek, narzuciła firma Teerag-Asdag, podpisując z nim umowę.

Miasto bez podstaw

Czy Dromost był podwykonawcą ostrołęckiej obwodnicy? To kluczowe pytanie - na które inaczej odpowiadają byli włodarze miasta a inaczej pani prezes Dromostu, zadaliśmy też Małgorzacie Zdunek, prokurentki firmy Teerag-Asdag w czasie, kiedy ta budowała ostrołęcką obwodnicę.

- Dromost nie był podwykonawcą, dostarczał nam usługi - mówi Zdunek. - A co do roszczeń spółki Dromost wobec naszej firmy, to sąd oddalił te roszczenia. Dromost ma prawo się odwoływać - dodaje. I ucina rozmowę, odmawiając dalszych komentarzy.

- Sprawa, między nami a Teerag-Asdag toczy się - mówi Sabina Wierz¬bowska.

A w piśmie skierowanym do ratusza czytamy: "Z uwagi na wydłużający się termin trwania rozprawy sądowej o zapłatę skierowany przeciwko firmie Teerag-Asdag, nasza firma znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej".

- Ja mogę tylko wpółczuć Dromostowi - mówi prezydent Janusz Kotowski, który musi w najbliższym czasie odpowiedzieć na pismo ostrołęckiej spółki. I nie kryje przed nami jaka to będzie odpowiedź. - Miasto nie ma żadnych podstaw, żeby uznać roszczenia Dromostu. Z żadnych dokumentów nie wynika, że ostrołęcka spółka była podwykonawcą obwodnicy.

O sporze Dromost - Teerag-Asdag, Kotowski wiedział od początku kadencji.

- Pan Wierzbowski w pierwszych dniach urzędowania zgłosił mi problem niezapłaconych przez austriacką spółkę faktur. Sprawa miała być znana prezydentowi Załusce, tak wynikało z relacji pana Wierzbowskiego - mówi Kotowski.

Prezydent zorganizował spotkanie Dromostu z Teerag-Asdag.

- Teerag Asdag twierdził, że chodzi o rozliczenia za produkcję masy bitumicznej, transport i wynajem urządzeń budowlanych od Dromostu. Spółka austriacka zasadniczo nie kwestionowała tych należności, twierdząc, że spór dotyczy jakości dostarczonej masy i rozliczenia innych kontraktów jakie realizowała z Dromostem, m.in. wadliwych prac na drodze nr 61 (w okolicach Różana) i potrącenia wynikają właśnie z tego tytułu. W tej sytuacji Kotowski podjął się jedynie roli mediatora w sporze dwóch firm, nie posiadał jednak umów między nimi. Rozmowy, spotkania i wymiana pism odbywały się na przestrzeni kilku tygodni (końca 2006 r. i początku 2007 r.), zakończyła je decyzja Dromostu o skierowaniu sprawy przeciwko Teerag Asdag do spółki windykacyjnej i sądu - uzupełnia Wojciech Dorobiński, rzecznik ratusza.

- Dla mnie kluczowe jest pytanie, czy poprzednie władze miasta wiedziały, że Dromost był podwykonawcą na obwodnicy - mówi Kotowski. - Ja tej inwestycji nie nadzorowałem, a w dokumentach nie ma śladu, że tak rzeczywiście było.

Poświadczyli nieprawdę?

Wydaje się, że to pytanie nie jest kluczowe tylko dla Kotowskiego, ale także dla… Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrzego. Prowadzi ono - pod nadzorem ostrołęckiej Prokuratury Okręgowej - śledztwo "w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez urzędników Urzędu Miasta (…) związanych ze zleceniem firmie Teerag-Asdag realizacji budowy obwodnicy miejskiej w Ostrołęce oraz przekroczenia obowiązków służbowych poprzez wystąpienie do wojewody mazowieckiego z dokumentami potwie-¬ r¬dzającymi nieprawdę o współfinansowanie inwestycji z UE (…)".

O jaką nieprawdę chodzi? Ani Prokuraura Okręgowa ani ABW nie udzielają bliższych informacji na temat śledztwa. Według naszych, niepotwierdzonych informacji, wynika jednak, że może chodzić właśnie o to, że w dokumentach nie ma żadnej wzmianki o tym, że Dromost był faktycznym podwykonawcą obwodnicy.

Wiadomo z pewnością, że w tym tygodniu, na przesłuchania do olsztyńskiej delegatury ABW, zostało wezwanych kilkoro miejskich urzędników (byłych i obecnych) odpowiedzialnych za przygotowanie przetargu i nadzorowanie inwestycji budowy obwodnicy.

Do sprawy będziemy wracać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie