Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

A jednak miłość

Aldona Rusinek
Marcin Bosak (Kamil) i Anna Mucha (Magda)
Marcin Bosak (Kamil) i Anna Mucha (Magda) Fot. A. Wołosz
W klasie IV f Liceum Ogólnokształcącego im. C. K. Norwida w Ostrołęce zaledwie kilka osób przyznało się do tego, że ogląda najpopularniejszy polski serial "M jak miłość", który w ponad 200 już odcinkach przedstawia perturbacje rodzinne, radości, małe i większe dramaty rodziny Mostowiaków.

W rozmowie z maturzystami interesowały nas opinie na temat młodych bohaterów - trzech par, które rozpoczęły samodzielne życie daleko od domu. Kinga i Piotrek to młodziutkie małżeństwo. Oboje studiują, a prócz tego pracują, by zarobić na utrzymanie. Wraz z nimi wynajmują w Warszawie mieszkanie Magda i Kamil. Trudno powiedzieć, że tworzą związek. Są luźną parą, dosyć rozrywkową. Problem pojawia się, gdy Magda zachodzi w ciążę. Trzeci tandem to Paweł związany ze starszą o siedem lat Teresą, rozwódką z kilkuletnim dzieckiem. Trzy różne przykłady damsko-męskich układów. Który z nich najbardziej odpowiada młodym ludziom z IV f? Co im się w tych związkach nie podoba?

Wzajemna odpowiedzialność

Joanna Sz.: Utożsamiałabym się z Kingą i Piotrkiem. Niekoniecznie dlatego, że są małżeństwem, bo ich ślub wbrew woli i bez wiedzy rodziców bardzo mnie zaskoczył. Ale okazuje się, że potrafili w pełni wziąć na siebie odpowiedzialność. Podoba mi się ich stosunek do życia i wzajemny stosunek do siebie. Mimo że sprzeczają się czasami, że mają różne zdania, widać, że w tym związku dojrzewają. Bardzo podziwiam Kingę, która łączy pracę ze studiami. To nie jest łatwe, ale wiem, bo sama już pracowałam, że praca daje dużo satysfakcji.
Joanna: Trudno mi zrozumieć układ Magdy i Kamila. Kamil to dla mnie zupełnie nieodpowiedzialny facet. Nigdy nie związałabym się z kimś takim. Jeżeli dziewczyna zdecydowała się na przygodę - bo to przecież była tylko przygoda - z takim chłopakiem, to nie powinna na nic liczyć. Myślę, że wielu jest takich chłopaków jak Kamil. On wprawdzie wie, co robi, jasno określa swój stosunek do życia, do kobiet. Trudno mu się więc dziwić, że w sytuacji niespodziewanej ciąży zachowuje się tak, nie inaczej - czyli z wielką niechęcią wobec Magdy i przyszłego dziecka. Dziewczyna, która zdecydowała się na związek z takim chłopakiem, powinna się liczyć z taką reakcją. Powinna wiedzieć, że to nie jest człowiek, z którym można się związać, zwłaszcza poprzez dziecko. Dziewczyna powinna być przede wszystkim rozsądna w takim układzie. Ta sytuacja w ogóle mi się nie podoba.
Karol: Kamil jest podły i fałszywy. A życie traktuje zbyt lekko i przyjemnie, jakby nie było także obowiązkiem i odpowiedzialnością. Obojgu brakuje odpowiedzialności.
Bartek: Moim zdaniem, jeżeli Kamil kochałby Magdę, ciąża dla nich nie byłaby takim wielkim problemem. Przyspieszyłaby po prostu rozwój wypadków. Wcześniej wzięliby ślub. Ale musieliby się kochać. Dziecko wówczas jeszcze bardziej by ich związało, a nie podzieliło, jak w tej sytuacji. Kamil nie może kochać dziecka, skoro nie kocha Magdy. On po prostu nie chce ani jej, ani dziecka.
Kamil: Ja przewiduję, że Kamil dojrzeje do ojcostwa. Jeśli chce mieć robotę w tym filmie, to musi się zmienić.
Paweł: Nie rozumiem także Teresy, partnerki Pawła. Myślę, że także nie jest specjalnie odpowiedzialna. Miała męża, którego chyba sama wybrała. Czy miała oczy przed ołtarzem zawiązane? Nie rozumie, że zostawia dziecko dla innego mężczyzny. To dla mnie coś przerażającego.
Joanna Sz.: Na pewno trochę źle zrobiła, zostawiając dziecko zwłaszcza z mężem, który ją bił, więc kimś niegodnym zaufania. Ale w końcu pojechała po tę córeczkę i widać, że rozstanie z nią bardzo przeżywa. Trudno mi ją potępić. Zwłaszcza że robi wszystko, żeby móc dziecko mieć przy sobie. Ciężko pracuje. Praktycznie mijają się z Pawłem, nie widują się. Nie mają czasu na życie rodzinne. Więc nie wiem, czy ten związek ma szansę przetrwania. Moim zdaniem nie za bardzo. To jest dzisiaj bardzo realny problem w wielu rodzinach.
Joanna Ł.: Dla mnie jest to chory związek. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła dla kogokolwiek zostawić swoje dziecko. Dziecko dla mnie to priorytet. Coś najważniejszego. Dlatego Pawłowi i Teresie trudno będzie utrzymać taką nienaturalną rodzinę. Nawet jeżeli Teresa znajdzie inną pracę, nawet jeżeli będą mieli więcej czasu dla siebie, to Pawłowi zawsze może przeszkadzać nie jego córka. Może go drażnić jej zachowanie. Im już jest trudno.
Bartek: A będzie jeszcze gorzej. Po prostu nie starczy im kasy. Oni mają już problemy, z którymi nie bardzo potrafią sobie poradzić. Ten związek nie ma przyszłości. Nie dlatego, że to konkubinat, bo nie uważam, żeby gwarancją szczęścia było małżeństwo. Jest nią miłość. Ale ta jest niszczona przez rzeczy materialne - jak w przypadku Pawła i Teresy. Brak pieniędzy niszczy ich uczucia.
Kamil: To znaczy, że to nie jest miłość. Miłości nie gwarantuje ani małżeństwo, ani dobrobyt. W miłości chyba o to właśnie powinno chodzić, żeby pokonywać sprawy przyziemne i wszelkie przeciwności losu. Jeżeli Paweł i Teresa rzeczywiście się kochają, powinni sobie poradzić, mimo wszelkich kłopotów.
Jeśli to uczucie naprawdę jest silne, to przetrzymają ten życiowy kryzys. Ale jeżeli nie znajdą do tego sił, powinni się rozstać, bo wyrządzą krzywdę przede wszystkim dziecku.

Serial to nie życie

Paweł: Nie oglądam tego serialu, ale moja mama ogląda i często mi o nim opowiada. Zwłaszcza o tych młodych ludziach, którzy studiują i jednocześnie pracują. Stawia mi ich za przykład. Ale ja nie chcę brać przykładów z seriali. Jest w nich na pewno sporo prawdy o życiu, ale to jest tylko interpretacja życia, bardzo dowolna. Wolę czerpać przykłady z prawdziwego życia, nie z seriali. Seriale pokazują to, czego oczekują widzowie. A widzowie chcą, żeby wszystko było dobre i piękne. W życiu tak nie jest, więc trudno naukę na życie czerpać z seriali.
Bartek: Można w nich coś podpatrzyć, ale człowiek powinien mieć własne zdanie. Życie to nie serial telewizyjny.
Kamil: Nawet, jeżeli scenarzystce wydaje się, że zna życie, środowiska, o których pisze, to zawsze jest to jej interpretacja. W polskich serialach, których autorką jest przeważnie Ilona Łepkowska, bohaterowie są tak papierowi, że trudno się z nimi utożsamiać. Są czarni albo biali. To pewnie wynika z oczekiwań widzów, którzy lubią jasne sytuacje i określonych bohaterów - dobrych, albo złych. Nie lubią takich, którzy się miotają w życiu, mają różne rozterki, szukają siebie. A przecież życie składa się także z szarości, a człowiek jest o wiele bardziej skomplikowany niż bohaterowie seriali. Dlatego takich seriali nie da się oglądać. Nie przystają mimo wszystko do rzeczywistości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki