12-letni Michał mierzył zaledwie 126 cm. Jego wzrost kosztował fortunę

(mb)
Michał Skalik dopędził wzrostem ojca
Michał Skalik dopędził wzrostem ojca fot. M. Bubrzycki
Udostępnij:
Całe lata życie rodziny Skalików z Wąsewa koncentrowało się wokół choroby syna.

Od finału walki o Michała Skalika nie minęły jeszcze trzy lata, ale szczegóły tej niecodziennej historii powoli zacierają się w pamięci.

Michał jest jedynakiem. Miał problemy ze zdrowiem niemal od urodzenia. Próbowali różnych metod leczenia alergii i z czasem problem ustąpił.

Poważniejszy okazał się jednak niedobór wzrostu. Od dziecka Michał był mniejszy od rówieśników. Pamięta, że w szóstej klasie był niższy o głowę od kolegów. Z początku rodzina i znajomi mówili, że nie ma co się martwić, że na pewno urośnie.

Ostateczna diagnoza została postawiona w styczniu 2002 roku. Po specjalistycznych badaniach w Warszawie stwierdzono, że Michał cierpi na niedobór wzrostu. W skrócie chorobę tę określa się jako IUGR.

Dotyka niewiele osób. Niektórzy mylą ją z chorobą Turnera, która polega na niedoborze hormonu wzrostu, a której objawem też jest niski wzrost, ale cierpią na nią tylko dziewczęta. W chorobie, którą ma Michał, organizm produkuje hormon wzrostu, ale wskutek jakiegoś defektu w organizmie nie spełnia on swojej roli, czyli dziecko rośnie znacznie wolniej od rówieśników.

Jedynym sposobem na przyspieszenie wzrostu jest stałe zażywanie hormonu wzrostu. To jednak drogi zagraniczny specyfik, w Polsce w ogóle nie refundowany. Na dodatek efekty kuracji nie są pewne. Pierwszą dawkę hormonu wzrostu Michał przyjął w 2003 roku. Miał wtedy 12 lat, 126 cm wzrostu i 23 kg wagi.

Efekty były widoczne po kilku miesiącach. W 2005 roku, po dwóch latach podawania hormonu, 14-letni Michał miał już 145 cm wzrostu! Wtedy już nie wszyscy w klasie byli od niego wyżsi.

Z leczeniem wiązały się potężne koszty. Na początku kuracji, kiedy Michał był mniejszy, miesięczna kuracja kosztowała 2000 zł. Potem koszty rosły wraz ze wzrostem masy ciała, pod koniec były kilkakrotnie wyższe. Tak naprawdę zamierzali prowadzić kurację dłużej, ale nie byli już w stanie spiąć domowego budżetu.

- Po tych ponad 5 latach kuracji sami się zastanawiamy, w jaki sposób dawaliśmy sobie radę - mówi Arkadiusz Skalik, tata Michała. - Pomagali nam dobrzy ludzie oraz stowarzyszenie i fundacje. Nie było pomocy ze strony urzędów.

Rodzice Michała są nauczycielami, więc ich pensje nie są wysokie.

- To był naprawdę trudny okres, ale szczęśliwie jest już poza nami - mówi Anna Skalik. - Najważniejsze, że Michał urósł i dopędził już ojca. - Wiadomo, że trzeba było żyć oszczędnie i bardzo wspomagała nas rodzina i przyjaciele, ale bez pomocy innych ludzi nie dalibyśmy rady. Wszystkim, którzy pomogli nam w trudnej sytuacji, serdecznie dziękuję.

Dzięki tej pomocy Michał dorównał wzrostem rówieśnikom. Nie jest dryblasem, ale nie musi mieć żadnych kompleksów. Ma 170 cm wzrostu. W tym roku z powodzeniem zdał maturę w LO im. Kopernika w Ostrowi Mazowieckiej i właśnie rozpoczyna studia na wydziale geodezji i kartografii Politechniki Warszawskiej.

Więcej o tym przeczytasz w najbliższym papierowym wydaniu TO.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie