12 lat temu zniknęła z kasą nauczycieli. Zofia G. stanie przed sądem

possowski
Prowadziła nauczycielską kasę zapomogowo-pożyczkową. Zniknęła z dnia na dzień, okazało się, że nie ma też pieniędzy z nauczycielskich składek.

Zofia Irena G. to dziś 73-letnia kobieta. Przed laty znał ją chyba każdy nauczyciel w mieście. Czas jednak płynie i dziś pamiętają ją już tylko starsi pedagodzy. I mimo że przez lata całe miała wśród nich jak najlepszą opinię, zapamiętali ją ze złej strony. Pani Irenka - używała drugiego imienia - okazała się bowiem złodziejką. Tak uznała prokuratura. Wkrótce okaże się, czy tego samego zdania jest sąd. Jeszcze w tym miesiącu ruszy bowiem proces Zofii Ireny G.

Proces zakończy sprawę, która zaczęła się ponad 12 lat temu! Wtedy pani Irenka uciekła z Polski przed wymiarem sprawiedliwości. A przestępczy proceder, który ostatecznie zaprowadził ją na ławę oskarżonych, miała zacząć - jak ustaliła prokuratura - w 1996 roku, czyli 18 lat temu.

Zofia Irena G. jest oskarżona o przywłaszczenie znacznej sumy (jak sformułowano to w akcie oskarżenia - nie mniej niż 224.562 zł z nauczycielskiej kasy zapomogowo-pożyczkowej.

12 lat temu, kiedy sprawa wyszła na jaw, było o niej w Ostrołęce bardzo głośno. Przede wszystkim dlatego, że dotyczyła największej chyba grupy zawodowej - czyli nauczycieli. A nauczycielom, ani wtedy, ani teraz, specjalnie się nie przelewa. Tym bardziej bulwersował fakt, że osoba, która była odpowiedzialna za ich pieniądze, zniknęła z kasą nie wiadomo gdzie…

Okazało się, że uciekła do Stanów Zjednoczonych. Teraz jest już z powrotem w Polsce.

To jednak nie efekt - a przynajmniej nie bezpośredni - tego, że od lat była ona poszukiwana listem gończym. Piszemy "nie bezpośredni" bo Zofia Irena G. od jakiegoś czasu starała się o uzyskanie listu żelaznego.

Być może także dlatego, że pobyt w Stanach Zjednoczonych już dawna nie oznacza bezkarności. Znane są, także z Ostrołęki, przypadki ściągania podejrzanych zza oceanu i stawiania przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

W maju, decyzją sądu, Zofia Irena G. otrzymała list żelazny. Już w czerwcu przedstawiono jej zarzuty i jeszcze tego samego miesiąca skierowano akt oskarżenia do sądu.

- Zofia Irena G. została oskarżona o to, że w okresie od kwietnia 1996 do lutego 2002 roku, jako osoba prowadząca księgowość pracowniczej kasy zapomogowo-pożyczkowej przy Zakładzie Obsługi Szkół i Przedszkoli w Ostrołęce, działając na szkodę członków tejże kasy, przywłaszczyła kwotę nie mniejszą niż 224.562 złote - powiedziała nam Edyta Luchcińska, prokurator rejonowy w Ostrołęce.

To przestępstwo - przywłaszczenie mienia znacznej wartości - zagrożone jest karą do 10 lat więzienia.

Więcej w papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Desperado

Zofię G. do powrotu i stanięcia przed sądem zapewne zachęciły doświadczenia jej córki Edyty M - techniczki farmaceutycznej, która poszła w ślady matki i również zajęła się złodziejstwem - w jej przypadku okradaniem pracodawców. Pani Edyta M. wpadła i to nie raz, ale dwukrotnie w krótkich odstępach czasu. Jedynie wskutek starań pokrzywdzonych, przy biernej postawie prokuratury stanęła przed sądem. Otrzymała dwa wyroki (teraz już prawomocne), co ciekawe oba w zawieszeniu. Poniesionych strat okradzionym pracodawcom do dzisiaj nie wyrównała. W praktyce więc Edyta M, córka Zofii Ireny G. żadnej kary nie poniosła, i na to samo prawdopodobnie liczy też matka.

Dodaj ogłoszenie